NARODZINY LIBERALNEJ KONCEPCJI PAŃSTWA, SPOŁECZEŃSTWA I OBYWATELA - LOCKE, MONTESKIUSZ,
ROUSSEAUPojęciem liberalizmu obejmuje się obecnie różnorodne nurty filozoficzne, ekonomiczne i polityczne, w których występują takie elementy, jak: kult wolności, własności i indywidualizmu, dążenie do ograniczenia funkcji państwa i władzy organów państwowych. U źródeł liberalizmu odnajdujemy koncepcje pisarzy Oświecenia, którzy przeciwstawiali się absolutnym monarchiom i ich apologetom.
Cele
Po zajęciach uczniowie powinni umieć:
- określić główne elementy myśli Locke'a, Monteskiusza i Rousseau;
- wyjaśnić takie pojęcia, jak: naturalne prawa człowieka, społeczeństwo obywatelskie, system przedstawicielski, trójpodział władz;
- wskazać różnice pomiędzy kondycją poddanego w monarchii absolutnej i obywatela w społeczeństwie obywatelskim;
- określić wpływ pisarzy Oświecenia na ówczesny i dzisiejszy model relacji państwo-obywatel.
Środki dydaktyczne
1. John Locke, Dwa traktaty o rządzie (fragmenty)
2. Charles L. de Montesquieu, O duchu praw (fragmenty)
3. Jean Jacques Rousseau, Umowa społeczna (fragmenty)
oraz podręcznik historii dla klasy II LO: T. Cegielski, K. Zielińska, Dzieje Nowożytne, WSiP, Warszawa 1996
Przebieg zajęć
1. Na poprzedniej lekcji zadałeś uczniom: a) powtórzenie wiadomości o monarchii absolutnej (z uwzględnieniem modelu absolutyzmu francuskiego XVII- -XVIII wieku oraz absolutyzmu Stuartów w Anglii); b) przygotowanie krótkich notatek biograficznych (za pomocą encyklopedii i podręcznika historii) na temat życia Johna Locke'a (1632-1704), Monteskiusza (1689-1755) i Jeana Jacquesa Rousseau (1712-1778).
Zapytaj uczniów, w jakiej sytuacji społeczno-politycznej każdy z nich napisał swe dzieło: Locke - Dwa traktaty o rządzie
(1683-1690), Monteskiusz - O duchu praw (1748), Rousseau - Umowa społeczna (1762).2. Podziel uczniów na trzy grupy, rozdzielając również role wewnątrz grupy (tak, aby wszyscy mieli możliwość zaprezentowania części ustaleń) i rozdaj poszczególnym grupom materiały pomocnicze nr 1, 2 i 3. Poproś o przeczytanie tekstów i zrekonstruowanie poglądów pisarzy na następujące kwestie: naturalne prawa człowieka, genezę społeczeństwa, relację jednostki do społeczeństwa i jednostki do władzy oraz ograniczenia władzy.
3. Sporządźcie tabelę obrazującą te poglądy (poglądy Monteskiusza nie obejmują wszystkich wymienionych wyżej problemów). Zainicjuj "burzę mózgów", mającą na celu określenie cech państwa liberalnego oraz ustalenie, w jakiej mierze taka koncepcja stanowiła zagrożenie dla monarchii absolutnej.
4. W podsumowaniu lekcji poproś uczniów, aby wyobrazili sobie, że pewna międzynarodowa organizacja pozarządowa postanowiła przeznaczyć poważną sumę na budowę pomnika oświeceniowego myśliciela, którego twórczość najsilniej wpłynęła na współczesną ideę państwa demokratycznego. Niech poszczególne grupy przedstawią argumenty przemawiające za wyborem ich myśliciela.
Ponadto grupy jako komitety budowy pomnika (Locke'a w Londynie, Monteskiusza w Paryżu, a Rousseau w Genewie) układają odpowiednią inskrypcję czyli krótki, uroczysty napis na tenże pomnik. Następnie przedstawiciele grup prezentują wyniki pracy kolegom. Klasa osądzi, który z zespołów przygotował najbardziej przekonujące przemówienie oraz która inskrypcja najlepiej oddaje wielkość filozofa i jego zasługi dla naszych czasów.
Pojęcia i terminy
*naturalne prawa człowieka *społeczeństwo obywatelskie *system przedstawicielski *trójpodział władz *legislatywa *jurysdykcja ůmowa społeczna
Uwagi
Jeśli chcesz ożywić przebieg ostatniego fragmentu lekcji, możesz zaproponować, by uzdolnieni plastycznie uczniowie narysowali także projekt pomnika wraz z inskrypcją. Po lekcji wywieście projekty na gazetce klasowej.
MATERIAŁ POMOCNICZY NR 1
John Locke, Dwa traktaty o rządzie, Traktat drugi, Warszawa 1992 (fragmenty)
O stanie natury
§ 4. By właściwie zrozumieć władzę polityczną i wyprowadzić ją z jej źródła, musimy rozważyć stan, w jakim wszyscy ludzie się znajdują naturalnie, a więc stan zupełnej wolności w działaniu oraz rozporządzaniu swymi majątkami i osobami, tak jak oni uznają za właściwe, w granicach prawa natury, nie pytając nikogo o zezwolenie, bez zależności
od woli innego człowieka.Musimy też rozważyć stan równości, w którym cała władza i jurysdykcja jest wzajemna, nikt nie ma jej więcej od innych. Nie ma bowiem nic bardziej oczywistego niż to, że istoty tego samego rzędu i gatunku, które rodzą się, by wykorzystać takie same udogodnienia natury i takie same zdolności, powinny być także równe między sobą bez podporządkowania i podległości, chyba że wszystkie one ustanowiły w sposób oczywisty i dobrowolny władzę jednego nad drugim, a nad wszystkimi pana i władcę, na mocy jasnej i przekonywającej nominacji, jaka stanowi jego niewątpliwe uprawnienie do panowania i suwerenności.
O niewoli
§ 22. Naturalna wolność człowieka sprowadza się do bycia wolnym od jakiejkolwiek nadrzędnej władzy na ziemi i niepodlegania w zasadach swego postępowania woli bądź władzy ustawodawczej żadnego człowieka, a tylko prawu natury. Wolność człowieka w społeczeństwie sprowadza się do niepodlegania żadnej innej władzy ustwodawczej, a tylko tej powołanej na mocy zgody we wspólnocie, ani też panowaniu czyjejkolwiek woli, ani ograniczeniom jakiegokolwiek prawa innego niż to, które uchwali legislatywa zgodnie z pokładanym w niej zaufaniem (...). Wolność ludzi pod władzą rządu oznacza życie pod rządami stałych praw, powszechnych w tym społeczeństwie i uchwalanych przez powołaną w nim władzę ustawodawczą. Jest to wolność do kierowania się moją własną wolą we wszystkich sprawach, w których prawa tego nie zakazują, oraz niepodlegania zmiennej, niepewnej, nieznanej, arbitralnej woli innego człowiek
a. Natomiast wolność natury nie zna innych ograniczeń poza prawem natury.O własności
§ 26. Bóg, który nadał ludziom świat we wspólne władanie, dał im także rozum, by posługiwali się nim dla zapewnienia sobie w życiu jak największych korzyści i wygód.
§ 27. Mimo że ziemia i wszystkie niższe istoty są wspólne wszystkim ludziom, to jednak każdy człowiek dysponuje własnością swej osoby. Nikt nie ma do niej żadnego uprawnienia poza nim samym. Możemy więc powiedzieć, że praca jego ciała i dzieło jego rąk sł
usznie należą do niego. Cokolwiek zatem wydobył on ze stanu ustanowionego i pozostawionego przez naturę, złączył ze swą pracą i przyłączył do tego, co jest jego własne, uczynił swą własnością (...).O władzy ojcowskiej
§ 54. Mimo że powiedziałem wyżej w rozdziale drugim, iż wszyscy ludzie są z natury równi, nie należy przyjmować, iż rozumiem przez to wszelkie postacie równości. Wiek i prawość słusznie mogą dawać pierwszeństwo. Znakomite talenty i zasługi mogą zapewniać wyższą niż przeciętna pozycję. Urodzenie może jednym przynieść koligacje i dorodziejstwa, innym zaś nakazywać szacunek dla tych, dla których natura, wdzięczność czy inne względy czynią go należnym. Wszystko to jednak łączy się z równością wszystkich ludzi zarówno pod względem jurysdykcji, jak i panowania jednego nad drugim. Jest to równość, którą omówiłem już wyżej, zajmując się tą kwestią. Sprowadza się ona do równego uprawnienia, jakie każdy człowiek ma do swej naturalnej wolności, by nie podlegać woli ani władzy innego człowieka (...).
Mimo że mogą zostać popełnione błędy, to jednak celem prawa nie jest znoszenie i ograniczanie, lecz zachowanie i powiększanie wolności. Stąd też do wszystkich istot zdolnych do podlegania prawu odnosi się zasada: gdzie nie ma prawa, nie ma wolności. Wolność bowiem sprowadza się do niezależności od przymusu i gwałtu ze strony innych. Nie jest to możliwe tam, gdzie nie ma prawa. Nie jest więc to, jak się nam mówi, wolnością, gdyby każdy robił to, co mu się podoba. Któż bowiem mógłby być wolny, gdyby inny był w stanie g
o tyranizować" Być wolnym, to znaczy dysponować i swobodnie, zgodnie z własnym sumieniem, kierować własną osobą, działaniem, majątkiem, całą swą własnością z przyzwoleniem prawa, któremu się podlega, nie być więc poddanym czyjejś arbitralnej woli, ale kierować się bez przeszkód własną wolą. (...)O społeczeństwie politycznym bądź obywatelskim
(...) Społeczeństwo polityczne istnieje tam i tylko tam, gdzie każdy z jego członków zrezygnował ze swej naturalnej władzy i złożył ją w ręce wspólnoty, nie wyłączając jednak tym samym możliwości odwołania się do ustanowionych przez nie praw. (...)
Ci, którzy są zjednoczeni w jednej społeczności, podlegają wspólnie ustanowionemu prawu, posiadają trybunał, do którego mogą się odwołać, a który dysponuje autorytetem władnym rozstrzygać spory między nimi i karać przestępców, należą razem do społeczeństw
a obywatelskiego.O podporządkowaniu władz wspólnoty
§ 149. Chociaż w ukonstytuowanej wspólnocie kierującej się własnymi zasadami i działającej zgodnie z własną naturą, to znaczy dla zachowania społeczności, może istnieć tylko jedna najwyższa władza, którą jest legislatywa, a wszystkie pozostałe władze są i muszą być jej podporządkowane, to legislatywa jest tylko powierzoną władzą, by działać dla pewnych celów. Lud posiada nadal najwyższą władzę usunięcia lub zmiany legislatywy, kiedy uzna, że władza ta działa niezgodnie z pokładanym w niej zaufaniem. Każda władza powierzona w określonym celu jest przez ten cel ograniczona. Stąd też, jeśli cel ten będzie kiedykolwiek przez nią jawnie zaniedbywany lub gwałcony, nastąpi utrata zaufania, a władza powróci do rąk tych, którzy ją nadali. Ci zaś mogą ją przekazać na nowo tym, którzy, według ich uznania, będą najlepiej dbać o ich ochronę i bezpieczeństwo.
§ 222. Przyczyną, dla której ludzie wstępują do społeczeństwa, jest zachowanie ich własności, a celem, dla którego wybierają legislatywę i upoważniają ją do jego realizacji, jest uchwalenie praw i ustanowienie zasad ochrony i osłony własności wszystkich członków społeczeństwa, mających powstrzymywać władzę i ograniczać panowanie zarówno każdego człowieka w społeczeństwie, jak i jego poszczególnych grup. Stąd nie należy zakładać, iż wolą społeczeństwa jest, by legislatywa posiadała władzę niszczenia tego, co każdy zamierza ochronić, przystępując do społeczeństwa i dla ochrony czego, lud uznaje swą podległość wobec prawodawców, których sam powołuje. Kiedy więc ci prawodawcy usiłują niszczyć własność ludu, pozbawić go jej albo lud ten zamienić w niewolników podlegających arbitralnej władzy, sami wstępują w stan wojny z nim. Tym samym jest on zwolniony od dalszego posłuszeństwa i pozostaje mu powszechny ratunek, jaki Bóg zapewnił wszystkim przed siłą i gwałtem. Kiedykolwiek więc legislatywa będzie naruszać tę fundamentalną zasadę społeczeństwa albo na skutek ambicji, korupcji, szaleństwa czy strachu będzie próbować porwać się na nią sama, albo też złoży w czyjeś ręce absolutną władzę nad życiem, wolnością i majątkiem ludu, tym samym zawiedzie pokładane w niej zaufanie oraz utraci władzę, przekazaną przez lud w jej ręce dla zupełnie innych celów. Władza powróci znów do ludu, który jest teraz uprawniony do odzyskania swej pierwotnej wolności, a przez ustanowienie nowej legislatywy (takiej, jaką uzna za stosowną) do zapewnienia sobie własnej ochrony i bezpieczeństwa, co stanowi cel, dla którego ludzie są w społeczeństwie. To, co mówiłem tutaj o legislatywie w ogóle, dotyczy również najwyższego wykonawcy praw.
MATERIAŁ POMOCNICZY NR 2
Charles L. de Montesquieu, O duchu praw, Warszawa 1957 (fragmenty)
O prawach tworzących wolność polityczną w jej związku z ustrojem państwa
Rozmaite znaczenie dawane słowu "wolność"
Nie ma słowa, któremu by dawano więcej rozmaitych znaczeń i które by w tyle sposobów przemawiało do ludzi co słowo wolność. Jedni rozumieli je jako łatwość usunięcia tego, któremu powierzyli tyrańską władzę. Drudzy jako zdolność wybierania tego, którego mają słuchać. (...) Inni znów wiązali to miano z pewną formą rządu, a wykluczali inne. Ci, którzy upodobali sobie rząd republikański, pomieścili wolność w tym rządzie, ci, którzy żyli w monarchii, pomieścili ją w monarchii. Słowem, każdy nazywał wolnością rząd zgodny z jego obyczajem lub skłonnościami. Ponieważ zaś w republice nie zawsze się ma przed oczyma i tak jawnie narzędzia niedoli, którą się cierpi, ponieważ prawa zdają się mieć tam większy głos, a wykonawcy prawa mniejszy, mieści się zwyczajnie wolność w republikach, a wyklucza ją z monarchii. Wreszcie ponieważ w demokracji lud zdaje się czynić mniej więcej to, co chce, pomieszczono wolność w tego rodzaju rządach i pomieszano władzę ludu z wolnością ludu.
Co to jest wolność
Prawda, iż w demokracji lud robi jakoby to, co chce: ale wolność polityczna nie polega na tym, aby robić to, co się chce. W państwie, to znaczy w społeczności, w której są prawa, wolność może polegać jedynie na tym, aby móc czynić to, czego się powinno chcieć, a nie być zmuszonym czynić tego, czego się nie powinno chcieć.
Trzeba sobie wrazić w umysł, co to jest niepodległość i co to jest wolność. Wolność jest to prawo czynienia wszystkiego tego, na co ustawy pozwalają: gdyby zaś jeden obywatel mógł czynić to, czego one zabraniają, nie byłoby już wolności, ponieważ inni posiadaliby z natury rzeczy tę samą możność.
Dalszy ciąg tegoż przedmiotu
Demokracja i arystokracja nie są z natury swojej wolnymi państwami. Wolność polityczna istnieje jedynie w rządach umiarkowanych. Ale nie zawsze jest ona w państwach umiarkowanych. Jest w nich jedynie wówczas, kiedy się nie nadużywa władzy. (...) Iżby nie można było nadużywać władzy, trzeba aby przez naturalną grę rzeczy władza powściągała władzę. Ustrój może być taki, by nikt nie był zmuszony do czynienia rzeczy, których prawo nie nakazuje, i do zaniechania tych, których prawo dozwala.
O ustroju Anglii
W każdym państwie istnieją trzy rodzaje władzy: władza prawodawcza, władza wykonawcza rzeczy należących do prawa narodów i władza wykonawcza rzeczy należących do prawa cywilnego.
Mocą pierwszej władca albo prawodawca stanowi prawa na jakiś czas albo na zawsze i poprawia albo usuwa te, które istnieją. Mocą drugiej wydaje wojnę lub zawiera pokój, wysyła lub przyjmuje poselstwa, umacnia bezpieczeństwo, uprzedza najazdy. Mocą trzeciej karze zbrodnie lub sądzi spory poddanych. Tę ostatnią władzę można nazwać władzą sądową, drugą zaś po prostu władzą wykonawczą państwa. Wolność polityczna obywatela jest to ów spokój ducha pochodzący z przeświadczenia o własnym bezpieczeństwie. Aby istniała ta wolność, trzeba rządu, przy którym by żaden obywatel nie potrzebował się lękać drugiego obywatela.
Kiedy w jednej i tej samej osobie lub w jednym i tym samym ciele władza prawodawcza zespolona jest z wykonawczą, nie ma wolności, ponieważ można się lękać, aby ten sam monarcha lub ten sam senat nie stanowił tyrańskich praw, które będzie tyrańsko wykonywał. Nie ma również wolności, jeśli władza sądowa nie jest oddzielona od prawodawczej i wykonawczej. Gdyby była połączona z władzą prawodawczą, władza nad życiem i wolnością obywateli byłaby dowolną, sędzia bowiem byłby prawodawcą. Gdyby była połączona z władzą wykonawczą, sędzia mógłby mieć siłę ciemiężyciela.
Wszystko byłoby stracone, gdyby jeden i ten sam człowiek lub jedno i to samo ciało możnych albo szlachty, albo ludu sprawowało owe trzy władze: tworzenie praw, wykonywanie publicznych postanowień oraz sądzenie zbrodni lub sporów między jednostkami. W większości królestw Europy rząd jest umiarkowany, ponieważ władca, który ma dwie pierwsze władze, zostawia poddanym wykonywanie trzeciej. U Turków, gdzie te trzy władze skupiają się na głowie sułtana, panuje straszliwy despotyzm. (...)
Władza sądowa nie powinna być powierzona stałemu senatorowi, ale wykonywana przez osoby powołane z ludu, w pewnych okresach roku, w sposób przepisany prawem, aby tworzyć trybunał trwający tylko póty, póki tego konieczność wymaga. W ten sposób owa taka groźna władza sądowa nie będąc przywiązana ani do pewnego stanu, ani do pewnego zawodu, staje się, można rzec, niewidzialną i żadną. Nie ma się ustawicznie sędziów przed oczami: lęk budzi urząd, a nie urzędnicy. (...) Ponieważ w wolnym państwie każdy człowiek, u którego przypuszcza się wolną duszę, winien się rządzić sam, trzeba by, aby lud jako całość posiadał władzę prawodawczą. Że jednak to jest niemożliwe w dużych państwach, a ma wielkie niedogodności w małych, trzeba, aby lud pełnił przez swoich przedstawicieli wszystko to, czego nie może pełnić osobiście. (...) Wielką zaletą przedstawicieli jest to, iż są oni zdolni do roztrząsania spraw. Lud zgoła nie nadaje się do tego, jest to jedna z wielkich wad demokracji. (...)
Wszyscy obywatele w poszczególnych okręgach winni mieć prawo głosu w wyborze przedstawiciela, wyjąwszy tych, którzy znajdują się tak nisko, że można przyjąć, iż nie mają własnej woli. (...) Przedstawicielstwo (Le corps representant) nie powinno być również wybierane na to, aby powziąć jakieś czynne postanowienie, czego nie umiałoby zrobić dobrze, ale aby stanowić prawa lub też badać, czy dobrze wykonano prawa przez nie ustanowione: rzecz, którą może dobrze wykonać i którą nawet jedynie ono może dobrze wykonać. (...)
Istnieją zawsze w każdym państwie ludzie wyróżniający się rodem, bogactwem lub zaszczytami: ale gdyby ich zmieszano z ludem i gdyby mieli tylko jeden głos jak inni, wspólna wolność byłaby ich niewolą, nie mieliby żadnego interesu jej bronić, gdyż większość postanowień zapadałaby przeciw nim. Udział ich zatem w prawodawstwie powinien być zgodny z innymi przewagami, jakich zażywają w państwie, a to nastąpi, skoro utworzą ciało, które by miało prawo wstrzymywać dążenia ludu, tak jak lud ma prawo czynić wobec ich dążeń. Tak więc władza prawodawcza będzie powierzona i szlachcie, i ciału wybranemu dla reprezentowania ludu, każde z tych ciał będzie miało swoje oddzielne zgromadzenia i narady oraz osobne poglądy i interesy. (...)
Władza wykonawcza winna spoczywać w rękach monarchy, gdyż ta część rządu, która prawie zawsze wymaga doraźnego działania, lepiej jest sprawowana przez jednego niż wielu, gdy to, co zawisło od władzy prawodawczej, lepiej często bywa załatwione przez wielu niż przez jednego.
MATERIAŁ POMOCNICZY NR 3
Jean Jacques Rousseau, Umowa społeczna, Warszawa 1966 (fragmenty)
O niewoli
Ponieważ żaden człowiek nie ma władzy naturalnej nad innym człowiekiem i ponieważ siła nie tworzy nigdy prawa, pozostaje więc układ jako podstawa wszelkiej władzy legalnej wśród ludzi (...) Zrzec się swej wolności to zrzec się swego człowieczeństwa, praw ludzkich, a nawet swych obowiązków. Nie można niczym wynagrodzić straty wszystkiego. Takie zrzeczenie się sprzeczne jest z naturą człowieka (...). O pakcie społecznym (...) ludzie (...) nie mają innego sposobu samozachowania jak utworzenie (...) takiej sumy sił, która płynie z połączenia wielu ludzi; ponieważ jednak siła i wolność każdego człowieka są pierwszymi narzędziami jego samozachowania, czy może je ograniczyć, nie szkodząc sobie i nie zanie- dbując starań, które jest sobie winien? Trudność tę, zastosowaną do mego przedmiotu, można wyrazić w następujących słowach: ?Znaleźć formę stowarzyszenia, która by broniła i chroniła całą wspólną siłą osobę i dobra każdego jej członka i dzięki której każdy, łącząc się ze wszystkimi, słuchałby jednak tylko siebie i pozostał równie wolny jak przedtem". Oto problem zasadniczy, który rozwiązuje umowa społeczna (
contrat social). (...) Jeżeli więc usuniemy z umowy społecznej to, co nie stanowi jej istoty, zobaczymy, że sprowadza się do następującej treści: "Każdy z nas z oddzielna oddaje swoją osobę i całą swą moc pod naczelne kierownictwo woli powszechnej i wszyscy my pospołu, jako ciało polityczne, przyjmujemy każdego członka jako część niepodzielną całości". (...) Ta osoba publiczna, utworzona w ten sposób przez połączenie wszystkich, otrzymała dawniej miano civitas, obecnie zaś nosi miano republiki, czyli ciała politycznego, które członkowie jego nazywają państwem. (...) Sami członkowie przybierają jako ogół miano ludu, a jako poszczególne osoby nazywają się obywatelami (...).Ażeby więc umowa społeczna nie była próżną formułą, zawiera ona zobowiązania domyślne, które jedynie może dać moc innym zobowiązaniom, a mianowicie że ktokolwiek odmówi posłuszeństwa woli powszechnej, będzie do tego zmuszony przez całe ciało (polityczne); co oznacza, że zmusi się go do wolności (...), umowa społeczna wprowadza taką równość między obywatelami, iż wszyscy zobowiązują się na tych samych warunkach i wszyscy powinni korzystać z tych samych praw. Tak więc, przez samą naturę umowy, wszelki akt zwierzchnictwa, to znaczy wszelki rzeczywisty akt woli powszechnej, zobowiązuje lub faworyzuje wszystkich obywateli na równi; skutkiem czego zwierzchnik zna tylko całość narod
u i nie rozróżnia jednostek, z których naród się składa. Czymże więc jest akt zwierzchnictwa? Nie jest układem przełożonego z podwładnym, ale układem całości z każdym ze swych członków; układem prawowitym, bo opiera się na umowie społecznej, bezstronnym, bo jest wspólny dla wszystkich, korzystnym, bo przedmiotem jego może być tylko dobro powszechne, i trwałym, bo posiadał gwarancję w sile publicznej i władzy najwyższej.O ustawie
Umowa społeczna dała organizmowi politycznemu byt i życie; chodzi teraz o to, aby ustawodawstwo nadało mu ruch i wolę. (...)
Ustawy są właściwie warunkami zrzeszenia społecznego. Lud podległy ustawom powinien być ich twórcą; wyłącznie do tych, co się zrzeszają, należy regulowanie warunków społeczeństwa. (...) Lud sam przez się zawsze pragnie dobra, ale nie zawsze sam przez się je dostrzega. Wola powszechna jest zawsze właściwa, ale kierujący nią rozsądek nie zawsze jest oświecony. (...)
O różnych systemach prawodawstwa
Jeżeli zbadamy, na czym mianowicie polega największe dobro wszystkich, które powinno być celem każdego systemu prawodawczego, to zobaczymy, że sprowadza się ono do dwóch rzeczy głównych: wolności i równości; wolności, ponieważ wszelka zależność partykularna odejmuje siły państwu; równości, ponieważ bez niej nie może istnieć wolność.
Powiedziałem już, co to jest wolność społeczna; słowo równość zaś nie oznacza, że stopnie władzy i bogactwa mają być zupełnie te same, tylko odnośnie do władzy, że stoi ona ponad wszelką przemocą i jest wykonywana jedynie na mocy urzędu oraz ustaw; odnośnie do bogactwa - że żaden obywatel nie jest dość majętny, aby mógł przekupić drugiego, i żaden nie jest tak biedny, aby się musiał zaprzedać; co każe przypuszczać ze strony możnych - zmniejszenie majątku i wpływów, a ze strony biednych zmniejszenie chciwości i pożądliwości.
O rządach w ogólności
Ciało polityczne posiada te same sprężyny działania; i tu rozróżnia się tak samo siłę i wolę; wolę pod nazwą władzy ustawodawczej, a siłę pod nazwą władzy wykonawczej. (...) Widzieliśmy, że władza ustwodawcza należy do ludu i tylko do niego może należeć. I przeciwnie - łatwo dostrzec, że władza wykonawcza nie może należeć do ogółu jako ustawodawcy lub zwierzchnika (...).
O zasadzie, która tworzy różne formy rządu
(...) Możemy odróżnić w osobie urzędnika trzy wole zasadniczo odrębne. Po pierwsze, wolę własną jednostki zmierzającą tylko do korzyści osobistej. Po drugie, wolę wspólną urzędników, mającą jedynie na względzie korzyść księcia, którą to wolę można by nazwać wolą ciała urzędniczego. Jest ona powszechna w stosunku do rządu, a prywatna w stosunku do państwa, którego część stanowi rząd. Po trzecie, wolę ludu, czyli wolę zwierzchniczą, która jest powszechna zarówno w stosunku do państwa, rozpatrywanego jako całość, jak i w stosunku do rządu, rozpatrywanego jako część całości. Przy doskonałym prawodawstwie wola partykularna, czyli indywidualna, nie powinna wcale istnieć, wola ciała rządowego powinna być jak najbardziej podporządkowana, a skutkiem tego wola powszechna, czyli zwierzchnicza, ma być zawsze
panującym i jedynym nakazem dla wszystkich innych. (...)O demokracji
Ten, kto tworzy prawo, wie najlepiej, jak je należy wykonywać i tłumaczyć. Zdawałoby się więc, że nie może być lepszego ustroju niż ten, przy którym władza wykonawcza połączona jest z ustawodawczą; ale to właśnie czyni taki rząd pod pewnymi względami niedostatecznym, gdyż nie są rozróżnione rzeczy, które powinny być odróżnione, a panujący i zwierzchnik, stanowiąc jedną osobę, tworzą, że tak powiem, rząd bez rządu. Nie jest dobrze, aby ten, kto wydaje ustawy, wykonywał je i aby cały lud odwracał swą uwagę od celów ogólnych, pochłonięty celami partykularnymi. (...)
O monarchii
(...) Wada zasadnicza i nieunikniona, która zawsze będzie stawiała rząd monarchiczny niżej od republikańskiego, polega na tym, że w tym ostatnim opinia publiczna prawie zawsze wynosi na pierwsze urzędy ludzi oświeconych i zdolnych, którzy sprawują je z honorem; w monarchii natomiast wypływają najczęściej mali warcholi, małe szelmy, mali intryganci, którym niewielkie zdolności pozwalające dojść na dworach do wielkich stanowisk, zaraz potem przydają się jedynie do okazania ogółowi swej nieudolności. Lud znacznie rzadziej myli się w wyborze niż władca (...).
Najdotkliwsza wada rządów jednoosobowych polega na braku ciągłego następstwa (...). Wynikiem tego braku ciągłości jest niestałość rządów królewskich, które kierując się to jednym planem, to znowu innym, zależnie od charakteru władcy albo też ludzi panujących zamiast niego, nie mogą trzymać się długo określonego celu ani konsekwentnego postępowania (...).